Idę między nimi i -niby zrezygnowanie - patrzę. Obserwuję jak się zachowuję. Krytykuję ich styl, sposób myślenia i to, że dla nich wszystko jest takie łatwe. Nienawidzę ich za to, że tak okropnie im zazdroszczę. Dwójki rodziców, tego, że za swoje malutkie osiągnięcia, które dla mnie są błahe zostają nagradzani. Jak wiele bym dała by być na ich miejscu. Nie mieć tego sceptycznego podejścia do ludzi. Tak trudno jest mi zaufać innym...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz